Blog Neuroedukacji

Życzliwość

Opublikowano 24 listopad 2020

W piątek 13 listopada obchodziliśmy Światowy Dzień Życzliwości. Życzę sobie i wszystkim moim Rodakom, by to święto przyjęło się w naszym kraju na stałe :). Matka Teresa powiedziała: „Na tej ziemi nie możemy robić wielkich rzeczy, tylko rzeczy małe z wielką miłością”. Te drobne, bezinteresowne akty dobroci i troski w codziennym życiu: przepuszczenie kogoś w korku ulicznym i pozwolenie, by wyjechał z bocznej uliczki; zatrzymanie się, by porozmawiać ze starszym sąsiadem, nawet wtedy, gdy się spieszymy; pomoc koledze z pracy, który nie wyrabia się z projektem, nawet jeśli to oznacza wykonywanie pracy do późna; dołożenie kilku złotych nieznajomemu, gdy zabraknie mu przy kasie; zrobienie zakupów dla kogoś, kto nie może wyjść z domu; powiedzenie komuś komplementu. Małe, niezaplanowane akty życzliwości bez oczekiwania nagrody.

Szczera życzliwość wobec drugiego człowieka jest przejawem głębszego współczucia. To zachowanie pozbawione egoizmu, bo współczucie dla innych przedkładamy ponad własny interes. To bezinteresowne bycie dobrym dla kogoś, często nieznajomego, pozbawione kalkulowania, czy mi się to opłaca, czy nie. To interesowanie się inną osobą, widzenie jej i odpowiednie reagowanie na jej potrzeby.

Zapraszam do głębszej refleksji nad życzliwością. Zastanów się i odpowiedz. Jakie masz przekonania o byciu życzliwym? Jak przyjmujesz życzliwość ze strony innych? Po czym poznajesz, że ktoś jest dla ciebie życzliwy? Jak sam najczęściej wyrażasz ją innym? Co ostatnio zrobiłeś bezinteresownie dla kogoś w potrzebie? Czy sam siebie traktujesz z wystarczającą troską i życzliwością?

To ostatnie pytanie jest szczególnie istotne, gdyż sposób, w jaki traktujesz innych jest refleksem sposobu, w jaki traktujesz sam siebie. Prawdziwa troska, uprzejmość i szacunek wobec innych jest odzwierciedleniem troski, szacunku i uprzejmości wobec siebie. Twoja relacja do siebie staje się niewymuszonym, autentycznym sposobem reagowania na drugiego człowieka. Pełna ciepła i dobroci relacja do siebie daje solidną podstawę do bycia dobrym dla innych. Jeśli siebie nie lubisz, nie akceptujesz w pełni, jeśli czujesz, że czegoś ci brak, to będziesz chciał te braki ukryć lub nadrobić. Będziesz stawiał swoje fałszywe ego w centrum, tworząc wizerunek osoby nadmiernie troskliwej lub odwrotnie, cynicznej. Wiedz, że niczego Ci nie brak i nie musisz niczego bronić, żadna z tych masek nie jest prawdziwym Ja, które naturalnie jest pełne miłości i altruizmuJ Pomyśl, że jesteś dobrym człowiekiem, może czasami nieco pogubionym. To dobry początek, żeby zacząć nad sobą pracować.

Odpuść i ucz się bycia życzliwym wobec siebie. To stan przynoszący zdrowie, spełnienie i szczęście. Życzliwość i dobrostan są ze sobą wzajemnie związane. Im bardziej jesteśmy życzliwi, tym bardziej jesteśmy zdrowi. Im bardziej czujemy się zdrowi na ciele i umyśle, tym bardziej doświadczamy radości, a wraz z nią wzrasta nasze poczucie akceptacji i przynależności do grupy i tym łatwiej przychodzi nam bycie życzliwym wobec siebie i innych. Kilkanaście lat temu to zjawisko zbadał pewien naukowiec z Japonii, który odkrył, że ludzie, którzy czują się szczęśliwi zachowują się bardziej życzliwie niż osoby nieszczęśliwe.

Badania japońskiego naukowca Otake wykazały, że subiektywne poczucie szczęścia zwiększa się pod wpływem zauważania i doceniania drobnych aktów dobroci, swoich i innych ludzi. Uświadamianie sobie, zauważanie, niemal liczenie każdej drobnej przysługi wzmaga nasze poczucie zadowolenia z życia, a to z kolei sprawia, że jesteśmy skłonni być jeszcze bardziej życzliwi. Jeśli czujemy się szczęśliwi, stajemy się jeszcze bardziej życzliwi i wdzięczni.

Umiejętność utrzymywania zrównoważonego stanu dobrego samopoczucia oraz zdolność do akceptowania tego, co niesie życie są podstawą zarówno szczęścia jak i życzliwości. Wewnętrzny stan życzliwość jest doznaniem, które motywuje nas do aktów dobroci. Kiedy czujemy się dobrze, czynimy dobrze. I niestety, kiedy czujemy się źle, czynimy źle.

Najlepiej wytłumaczyć to zjawisko używając koncepcji yinyang. Troska, życzliwość i współczucie to według kosmologii wschodniej przejawy działania żeńskiej energii yin. Ten rodzaj energii jest w każdej istocie ludzkiej, nie tylko w kobietach. Jest ona receptywna, akceptująca, cierpliwa w stosunku do energii męskiej yang, która jest dynamiczna, aktywna, skupiona na zewnętrznych działaniach i efektach. Te dwa przejawy energii są od siebie zależne i powinny pozostawać w równowadze, którą nazywamy drogą środka lub, jeśli ktoś woli, mądrością życiową. Kroczenie drogą środka jest jednoznaczne z poczuciem spokoju, szczęścia i radości. Ową współzależność pokazują symbole yin i yang, splecione w odwiecznym, nieustannym tańcu, każde zawierające zalążek swojego przeciwieństwa.

Silne yin jest podstawą silnego yang. Silna wewnętrzna intencja troski i miłosierdzia są podstawą odpowiedniego i skutecznego działania. Tę zależność odzwierciedla pewne chińskie powiedzenie „Dobry człowiek nie ma kłopotów”. Stąd, dobry król czy prawy wojownik potrzebował ustawicznie pracować nad silnym yin. Inaczej król stawał się tyranem, a wojownik zabijaką szerzącym bezprawie. Słabe yin to słabe yang. Niska samoświadomość, słaba uważność i brak współczucia prowadzą do niemądrych decyzji, nieodpowiednich czynów i fatalnych skutków tychże. Tak wygląda błędne koło w działaniu.   

Ta niezwykle ciekawa koncepcja wewnętrznej równowagi jako tańca pomiędzy dwoma rodzajami energii może nam pomóc w zrozumieniu, jak zaprowadzić harmonię w naszym życiu, by stawało się dobre i wartościowe. Jak pokazuje praktyka, imperatyw dobrego postępowania nie wystarczy: chcemy być dobrzy, postępować właściwie, ale coś nam ciągle wchodzi w drogę. Tylko ustawiczna praca nad sobą w rozwijaniu świadomości, kiedy autentyczna troska i współczucie yin jest równoważona właściwym działaniem yang, pomoże nam w pełni wyrazić nasz potencjał dobroci i życzliwości. Starożytni mędrcy nauczali, że jeśli nasze działanie jest właściwe, to w konsekwencji doświadczamy uczucia rozluźnienia, akceptacji, spokoju. Kiedy człowiek jest spokojny i rozluźniony, jego percepcja się otwiera, łatwiej się uczy, życzliwiej przyjmuje inne punkty widzenia, jego świadomość poszerza się. Dobry człowiek nie ma kłopotów. To samo sprzężenie, które w XXI wieku odkrył Japończyk Otake.

Ludzie w dzisiejszych czasach cierpią z powodu nadmiaru yang. Ciągła aktywność, koncentracja na tym, co na zewnątrz, nadążanie za wydarzeniami, nowościami, pośpiech i konkurencja, stawianie sobie nadmiernych wymagań i nadmierne oczekiwania wobec siebie, świata innych ludzi wyczerpują delikatną energię yin powodując napięcia i stres w naszych ciałach i umysłach. I to już od najmłodszych lat. Skąd się bierze chaos w naszym życiu? Z rozchwiania równowagi pomiędzy dwoma rodzajami energii. Im większy chaos, tym trudniej go ogarnąć i tym więcej nieudanych prób rozwiązania problemu. Próby rozwiązania problemu stają się kolejnym problemem. Powstaje błędne koło niewłaściwych decyzji, działań i stanów umysłu, które wyczerpują nasze rezerwy energetyczne i w konsekwencji prowadzą do poważnych chorób nazywanych ładnie „cywilizacyjnymi”. Depresja i inne choroby układu nerwowego zajmują wśród nich coraz wyższą pozycję.

To błędne koło można przerwać. Trzeba tylko nauczyć się robić nic na zewnątrz i zwrócić się do środka. Bycie ze sobą w ciszy, praktykowanie współczucia, cierpliwości i troski jest takim „nicnierobieniem”. Energia żeńska odbudowuje się dzięki zwróceniu się do środka, dzięki praktyce uważności i rozwijaniu współczucia. Dlatego wschodnia mądrość i praktyka uczą, jak w czasach chaosu trwać w bezruchu i powstrzymać się od działania. Co nie oznacza pozostać bezczynnym. To nie jest łatwa praktyka dla nas, ludzi Zachodu, gdyż opiera się na innym rodzaju myślenia niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Nasze myślenie jest proste jak myślenie lemingów, ich wielokierunkowe i jednoczące wielość paradoksów i przeciwieństw.

Człowiek od zawsze musiał harmonizować w sobie wiele przeciwstawnie oddziałujących sił, by przetrwać i rozwijać się. Jak pokazuje historia wojen i przemocy zadawaliśmy sobie ból i powodowaliśmy cierpienie spychając na margines jakości żeńskie, a nadmiernie wartościując jakości męskie. Nadszedł czas, by odrobić straty dążąc do pokojowego i harmonijnego współistnienia. Ustanowiony w 1998 roku Światowy Dzień Życzliwości jest, może nieco zabawnym, wyrazem tego trendu. Jest nim też wzrastająca popularność technik medytacyjnych i różnorakich badań naukowych w zakresie dobrostanu, szczęścia i…życzliwości. Według tych badań:

Bycie życzliwym zwiększa:

  • Poziom energii. To ważna sprawa, bo bez energii ani rusz. Komórki naszego ciała potrzebują jej, by funkcjonować zdrowo i realizować nasze zamierzenia w świecie. Każde działanie wymaga energii. Mózg zużywa 25% całej produkcji. Pomagając innym zwiększasz swoje szanse na bycie zdrowszym i mądrzejszym
  • Poczucie szczęścia. Ludzie życzliwi rzadziej cierpią na depresję i mają większe poczucie własnej wartości. Akty dobroci sprawiają, że nasze komórki wydzielają większe ilości hormonu miłości i optymizmu – oksytocyny. To ważne dla tych, którzy czują się zalęknieni lub onieśmieleni w sytuacjach społecznych. W dodatku, oksytocyna obniża ciśnienie krwi u osób z nadciśnieniem i wpływa na zdrowe funkcjonowanie serca. Poprawia koherencję sercowo-mózgową, dzięki czemu uspokajamy się.
  • Doznanie przyjemności. Badania pokazały, że akty życzliwości aktywują w mózgu ośrodki przyjemności. Dawca odczuwa więcej przyjemności niż biorca. Naukowcy nazwali ten stan „hajem dawcy”
  • Działa jak antydepresant. Jak większość chemicznych antydepresantów bycie życzliwym stymuluje produkcję serotoniny. Czujemy się uspokojeni, szczęśliwi, a nasze rany, fizyczne i psychiczne, szybciej się leczą.
  • Wydłuża życie. Pomaganie chroni nasze serce dwukrotnie bardziej niż aspiryna. Odczuwamy mniej bólu. U osób po 55 roku życia, które działają charytatywnie zmniejsza się niemal o połowę ryzyko przedwczesnej śmierci. Pomaganie ma silniejszy wpływ niż ćwiczenie cztery razy w tygodniu lub chodzenie do kościoła.

 Bycie życzliwym obniża:

  • Odczuwanie bólu. Bycie życzliwym stymuluje wydzielanie endorfin, które są naturalnym środkiem przeciwbólowym.
  • Poziom stresu. Osoby życzliwe wydzielają o ¼ mniej kortyzolu, hormonu stresu. Starzeją się wolniej niż reszta populacji.
  • Ciśnienie krwi. Akty życzliwości tworzą atmosferę emocjonalnego ciepła i bliskości. To stymuluje wydzielanie oksytocyny, która z kolei pobudza wydzielanie tlenku azotu, co powoduje rozszerzanie naczyń krwionośnych i, jak pamiętamy z lekcji fizyki, ciśnienie w naczyniach obniża się. W ten sposób wydzielanie oksytocyny chroni serce.
  • Poziom lęku. Szczególnie u osób cierpiących z powodu lęku społecznego. Badania pokazały, że już po miesiącu, w trakcie którego osoby te przynajmniej 6 razy tygodniowo zrobiły coś dla innych, ich dobry nastrój i poziom zadowolenia z kontaktów społecznych znacząco się poprawiły.
  • Stany depresyjne. Kiedy dajemy coś z siebie innym poprawia się wiele istotnych aspektów naszego funkcjonowania. Począwszy od zdrowia fizycznego, przez samorealizację do zadowolenia z życia. Czujemy, że tu, gdzie jesteśmy jest najlepiej. Jest po prostu idealnie i niczego nam nie brak.


Czy można chcieć więcej? Dobre, spełnione, długie i zdrowe życie. A to wszystko tylko dzięki drobnym, codziennym aktom dobroci, których nie pozostawiamy samym sobie, ale jesteśmy razem z nimi, świadomie i w pełni. Obdarzamy nimi siebie i innych ludzi, biskich i dalekich, znajomych i nieznajomych, bez względu na płeć, rasę czy pochodzenie. W spontaniczny i pełen dobroci sposób, nie oczekując niczego w zamian. Bo dobroć nie należy do żadnego wyznania ani opcji politycznej.


                                                             Z życzliwością,

                                                             Iza Rudzińska


Iza Rudzińska

Podejście Personal Empowerment tworzę przez minione 30 lat w praktyce koncentrując się na zagadnieniu, jak zachować równowagę psychofizyczną w dynamicznie zmieniającym się świecie. Pomagam klientom indywidualnym oraz firmom i organizacjom w nabywaniu odporności psychicznej niezbędnej do radzenia sobie z wymogami zmieniającego się otoczenia z jednoczesnym zachowaniem autentycznego siebie, z poszanowaniem godności i integralności.

czytaj więcej

Newsletter Neuroedukacji
Zapisz się po więcej